To stosunkowo młode miasto, założone niespełna sto lat temu, jest ważnym nie zamarzającym portem służącym do wywozu rudy żelaza z północnej Szwecji. Charakter miasta wyraźnie określają potężne metalowe konstrukcje, które zdominowały prawie cały Narwik od portu aż po centrum.
Wbrew pozorom gmatwanina wszelkiego rodzaju rur, ruchomych taśm i kominów prezentuje się dość imponująco i nadaje miastu specyficzny urok. Pierwszymi mieszkańcami Narwiku byli budowniczy linii kolejowej prowadzącej do kopalń w Kirunie za granicą szwedzką. Praca, do jakiej zostali zmuszeni, stanowiła morderczy wysiłek – co roku w marcu przez cały tydzień obchodzone jest święto dedykowane pamięci robotników. Tańcom, śpiewom i biesiadowaniu towarzyszą parady mieszkańców przebranych w XIX-wieczne kostiumy. Prężny okres rozwoju miasta przerwała II wojna światowa. W czasie inwazji na Norwegię wojska niemieckie, chcąc przejąć kontrolę nad portem, kilkakrotnie atakowały Narwik, o czym przypominają tkwiące w morzu do dziś szczątki niemieckich niszczycieli oraz setki grobów żołnierzy na cmentarzu w północnej części miasta.
Po wojnie centrum Narwiku zostało w całości odbudowane i wydaje się nie mieć nic wspólnego z tragiczną historią miasta. Jedyny wyjątek stanowi Muzeum Wojny (Krigsminnemuseum; pocz. VI-kon. VIII pn.-sb. 10.00-22.00, nd. 11.00-17.00; III-pocz. VI i kon. VIII-IX codz. 11.00-15.00; 25 kr) przy głównym placu, prowadzone przez Czerwony Krzyż. Umiejętnie zorganizowana wystawa dokumentuje niemieckie bombardowania oraz morskie i powietrzne bitwy, w których obok Norwegów walczyli żołnierze państw sojuszniczych, w tym również Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich pod dowództwem gen. Z. Szyszko-Bohusza. Zwiedzając muzeum trudno ukryć wzruszenie: obok niemieckich biczy ustawiono zabawki, robione przez jeńców rosyjskich dla miejscowej ludności, która pomimo groźby śmierci, ukradkiem przesyłała więźniom paczki z żywnością. W samym mieście znajduje się także pomnik marynarzy “Groma” (Groma Plass) przy Falbergetsrei, a na cmentarzu za dworcem kolejowym grób pięciu polskich żołnierzy.
Jeśli chce się zobaczyć Narwik i nie stracić przy tym zbyt wiele czasu, najlepiej wziąć udział w organizowanych tylko w lecie wycieczkach z przewodnikiem. Trasa zwiedzania obejmuje starą część miasta i wizytę na cmentarzu wojennym (1 dziennie o 15.00; 30 kr). Osobna, 1-godzinna wycieczka poświęcona jest wyłącznie portowi (1 dziennie o 13.00; 25 kr; spotkanie przy kompleksie LKAB, niedaleko głównego placu), gdzie można z bliska zobaczyć skomplikowane maszyny i dowiedzieć się do czego służą – ruda żelaza dostarczana jest do portu pociągami, a później za pomocą specjalnych taśm ładowana na statki (rocznie eksportuje się ok. 300 000 t). Szczegółowych informacji o wycieczkach udziela biuro turystyczne.
Po zwiedzeniu portu i cmentarza pozostaje jedynie wyprawa za miasto. Wyciąg krzesełkowy (poł. VI-poł. VIII codz. 10.00-1.00; 60 kr, najlepiej upewnić się w biurze turystycznym, czy nadal działa), ze stacją początkową, położoną w odległości 15 min drogi w górę za dworcem autobusowym, dowozi turystów na stok Fagernesfjellet (700 m), skąd przy dobrej pogodzie widoczny jest archipelag Lofotów, a w odpowiedniej porze ( od kon. V- poł. VII) również słońce o północy.
Przejście centrum Narwiku główną ulicą Kongens zajmuje ok. 15 min. Dworzec kolejowy – ze schowkami na bagaże – leży w północnej części miasta, blisko dworca autobusowego i biura turystycznego na Kongens gate 66 (kon. VI-poł. VIII, pn.-sb. 9.00-19.00, nd. 14.00-19.00; w pozostałe miesiące pn.-pt. 9.00-16.00; tel. 76943309). Obsługa służy rozkładami jazdy autobusów i rejsów promów oraz rezerwuje bilety na promy. Statki ekspresowe Hurtigbat z Svolvar na Lofoty odpływają z przystani na południe od centrum. Bilet w jedną stronę kosztuje 250 kr, ale posiadacze biletów InterRail upoważnieni są do 50% zniżki.